Sylwester na ostatnią chwilę


Last minute / niedziela, Grudzień 31st, 2017

Kiedy masz 30 lat, a do ostatniej nocy w roku zostały już tylko dwa dni, możesz być jedną z osób, które:

1. szykują się ze swoją połówką na bal sylwestrowy na statku, w zamku albo w tradycyjnej remizie,
2. idą na huczną zabawę na główny rynek swojego miasta (gdy szczęście dopisze, Twoja rodzina dostrzeże Cię w telewizyjnej Dwójce),
3. mają zaklepaną miejscówkę w jednym z modnych klubów,
4. wybierają się na zaplanowany od dawna wyjazd do ciepłych krajów albo w polskie góry (albo już tam są!),
5. organizują domówkę ze znajomymi,
6. zostają w domu i nie robią nic, bo ta noc nie ma dla nich żadnego znaczenia (lub a: nikt ich nigdzie nie zaprosił, b: mają kilkumiesięczne dziecko, które nie lubi imprezować),
7. chcą coś zrobić, ale jeszcze nie wiedzą co, gdzie, z kim i jak.

Cóż, zdecydowanie należę do tej ostatniej grupy – w piątek 29 grudnia wciąż nie mam pojęcia, jak spędzę sylwestrową noc.
Bo tak lubię? Hmm, tak jakby… nie do końca. Wiesz, kiedy masz 30 lat, sporo Twoich znajomych należy do grupy numer 6 albo łączy się z tymi spod piątki, a Ty akurat masz ochotę zrobić coś bardziej wystrzałowego (a może zwyczajnie chcesz sobie poprzeklinać, a przy dzieciach nie wypada). Jest też kilkoro podróżników, ale Ty albo nie masz urlopu, albo pieniędzy, albo po prostu nie kręci Cię łażenie po śniegu w górach.
Najwyższy czas zabrać się za poszukiwania i podjąć decyzję!
W Krakowie jest kilka godnych uwagi imprez w znanych i lubianych przez mnie miejscach, których koszt oscyluje na poziomie ok. 100-120zł/os. w różnych opcjach: z lampką szampana, open barem, kilkoma drinkami czy z przekąskami. Ale ponieważ nie miejsce się liczy, tylko towarzystwo, a ja i G. zostaliśmy pozostawieni sami sobie (a co to za pląsy bez przyjaciół!), ten wariant odkładamy na razie na bok.

Szczerze liczę na to, że uda mi się znaleźć jakąś ciekawą, ale w miarę przystępną opcję wyjazdową. Zobaczmy, co proponuje Booking.com.
Po wpisaniu celu podróży: „małopolskie” oraz terminu: „od 30 grudnia do 1 stycznia” i zaznaczeniu opcji „tylko pokoje prywatne” otrzymujemy listę 217 obiektów w cenach od 178 zł do 6120 zł za dwie osoby. Okazuje się, że aż 96% obiektów jest już zarezerwowanych. Średnio interesuje nas pobyt w Ryglicach czy Oświęcimiu, odrzucamy też hostele, motele oraz miejsca, w których nie są akceptowane zwierzęta.
Pierwsze, co przykuwa moją uwagę to Hotel Zameczek (400zł/2 noce ze śniadaniami) w Książu Wielkim ze średnią ocen 8,6. Nie jest źle, prawda? Pewnie! Gdybym tylko nie sprawdziła lokalizacji i zdjęć Street View w mapach Google…

Hotel Zameczek – zdjęcie z Booking.com

                                                                                                                               Hotel Zameczek – zdjęcie z Google Street View

Prezentuje się nieco inaczej, co? Ha!

Dalej mamy apartament za 504 zł w Koszarka Venue & SPA  w Gródku nad Dunajcem. Ładne wnętrze, świetna lokalizacja (Jezioro Rożnowskie, las!), ale nie akceptują piesełów.

Kolejne strony to Kraków. Za 800-900 zł można dorwać ładny pokój lub apartament w centrum miasta. Co ciekawe, w przebojowym Zakopanem znaleziono jedynie 3 miejsca w cenach 504 zł, 4200 zł (uwaga! to cena za pokój w hostelu!) i 5300 zł. Po odświeżeniu strony ten najtańszy znika i pojawia się 5-gwiazdkowy hotel za 2280 zł.

Podobne wyszukiwania wykonuję w województwie śląskim: 146 obiektów w cenie 120-540 zł, 88% miejsc jest już zarezerwowanych. Tutaj stawki duże niższe, ale dostępne obiekty znajdują się albo w jednym z miast konurbacji śląskiej, albo w malutkich miejscowościach, gdzie gór czy lasów można szukać tylko na pocztówce od dalekiej cioci. Naprawdę absolutnie nic porywającego, a pierwsze fajne hotele zaczynają się powyżej 1200 zł. W popularnych Wiśle oraz Ustroniu są w sumie tylko 4 dostępne obiekty (po 3 godzinach już tylko 2).

W świętokrzyskim mamy 55 obiektów 140-2200 zł, 88% zajętych pokojów. Tutaj nie przykuwa mojej uwagi nic, oprócz Aparthotelu Bristol, ale po pierwsze – przewyższa nasze oczekiwania cenowe, a po drugie – planujemy się wybrać do Buska Zdroju pod koniec lutego, dlatego tę opcję za 646 zł odrzucamy.

Również w podkarpackim (60 obiektów 160-2250 zł, 90% rezerwacji) żaden z hoteli nie jest atrakcyjny pod względem ceny, okolicy i wnętrza razem wziętych. Gdyby nie KAAJowka Ludowa Chata w Bieszczadach (Wow! Naprawdę klimatyczna miejscówka na odludziu! Miejsce na kolejny wypad <3) i jedyny dostępny w niej pokój czteroosobowy za 800 zł, to nie byłoby niczego w górach.

Dlaczego nie szukam niczego w dalszej okolicy? Szczerze? Jakoś nie mam teraz ochoty wyjeżdżać na drugi koniec Polski i zmęczona wracać kilka godzin po hucznej (eghmm…) zabawie do domu. Z cebulowego punktu widzenia (paliwo!) zupełnie się to nie opłaca.

Późnym wieczorem już sama nie wiem, czego szukam. Może chcę tylko na jedną noc? Do miasta czy na odludzie?
Rano budzę się z bolącym gardłem, zatkanym nosem i już nigdzie nie mam ochoty się wybierać.

Wieczorem odzywa się kolega, który zachęca, byśmy dołączyli do jego ekipy na domówce + imprezy w  Klubie Pauza. Pomysł byłby całkiem w porządku…

…gdyby nie to, że w niedzielę jestem już prawie rozłożona na łopatki, więc przedpołudnie spędzam w łóżku na czytaniu książki. Ale co tam, z czystej ciekawości zajrzę jeszcze na Booking.com

W sylwestrowy dzień zostało jeszcze 127 propozycji w województwie małopolskim. Wieliczka, Wadowice, Bochnia czy XIX-wieczny Dwór w Tomaszowicach za 269 zł/noc/2 os. (ze śniadaniem). Można? Można!

Tyle że…  niektórzy mają tysiące powodów, dla których nie mogą zrobić tego, co chcą zrobić, podczas gdy wszystkim, czego potrzebują, jest jeden powód, dla którego jednak mogą.*

I właśnie tego JEDNEGO POWODU do osiągnięcia celów, tych mniejszych i większych, życzę na Nowy Rok sobie i Wam!

*Willis Whitney